I NIEDZIELA ADWENTU 3 XII 2017

I NIEDZIELA ADWENTU – 3 XII 2017

   ROK –B-

T: CZUWAJCIE.

Kiedy byłem młodym wikarym w Zabrzu, odwiedzałem regularnie, w każdy pierwszy piątek miesiąca chorych
i seniorów z posługą sakramentalną. Jedna ze starszych pań, mieszkająca w kamienicy na pierwszym piętrze zawsze witała mnie już z okna swego mieszkania, machając na przywitanie ręką. Powiedziałem tej babci: Proszę panią, pani nie musi czuwać przy oknie, oczekując na mnie. Ja do pani na pewno przyjdę z Panem Jezusem i proszę się nie bać, nie zapomnę o pani. Usłyszałem wstrząsające słowa: Proszę księdza, owszem na księdza i Pana Jezusa też czekam z utęsknieniem, ale czuwam przy oknie wypatrując mojego syna. Ostatni raz był u mnie osiem lat temu,
a mieszka zaledwie kilka ulic dalej. Czuwam przy oknie na wypadek, że gdyby przechodził tą ulicą, musiałby zobaczyć, że jeszcze żyję, że czekam na niego i tęsknię za nim.

Najmilsi! To świadectwo noszę w swoim sercu od wielu lat i zawsze, gdy słyszę, tak jak dzisiaj, ewangelię
o czuwaniu, na myśl przychodzi mi ta kobieta czuwająca
w oknie swego mieszkania po wiele godzin dziennie
i czekająca na swojego syna.

- Czuwajcie - to słowo chyba najbardziej trafnie określa czas adwentu, który dzisiejszą niedzielą rozpoczynamy w Kościele Katolickim. Czuwanie to oczekiwanie w gotowości na „coś” lub na „kogoś”. Czuwanie w oczekiwaniu na „coś”, to czas gotowości
w wypatrywaniu jakiegoś wydarzenia i czuwanie, by nas nie zaskoczyło, by nie umknęło naszej uwadze. Możemy czuwać, by nas nie zaskoczyły anomalie pogodowe, jakieś wydarzenia z życia politycznego czy ze świata sportu, tak jak w piątek cały piłkarski świat czuwał przed telewizorami oczekując losowania grup na Światowe Mistrzostwa w Piłce Nożnej. A czuwanie w oczekiwaniu na „kogoś” zawsze niesie w sobie element głębokiej gotowości. Ma ktoś przyjść, tak więc nie mogę przegapić tej chwili, muszę czuwać.

Tak więc czuwanie to nie jest jednorazowy wysiłek, ale to styl życia, to postawa człowieka, wciąż wrażliwego na rzeczywistość, którą każdy człowiek ukształtował sam
w swoim sercu.
Jedni czuwają w super i hiper marketach na cenowe okazje, inni czuwają przed telewizorem
w oczekiwaniu na swój ulubiony program, często młodzi ludzie czuwają śledząc zaproszenia na takie czy inne spotkanie, bo „tam będzie się działo”.

Natomiast nas chrześcijan katolików czas adwentu wzywa, by czuwać sercem w oczekiwaniu na Narodziny naszego Zbawiciela.

Papież senior Benedykt XVI powiedział (6 XI 2011) Jeśli usuwamy Boga, jeśli usuwamy Chrystusa, świat ponownie wpada w pustkę i ciemność. Znajduje to odzwierciedlenie także w przejawach współczesnego nihilizmu, nihilizmu często nieuświadomionego, który zaraża niestety wielu młodych ludzi.

Idąc tokiem myśli papieża Benedyktem XVI możemy stwierdzić, że jeżeli zrezygnujemy z czuwania i oczekiwania na Narodziny Zbawiciela Jezusa Chrystusa, to pochłonie nas pogańska wizja świata naznaczona nihilizmem
i relatywizmem. Tak więc tegoroczny - wyjątkowo krótki czas adwentu - można dosłownie skonsumować na bieganinę po sklepach, na wyłapywaniu niekonieczenie zawsze dobrych okazji cenowych, na prezenty, karpia, opłatek, choinkę, ozdoby choinkowe, sprzątanie, gotowanie i wiele innych spraw. I? I nie zauważyć, że się Narodził Pan Jezus. Że Syn Boga przyszedł na świat.

Dlatego mądra Tradycja Matki Kościoła przygotowuje nas na uroczystości Bożonarodzeniowe poprzez czas adwentowego czuwania. Wieniec adwentowy to swoisty kalendarz odmierzający czas czuwania adwentowego
w rytmie Mszy św. roratnich. Jeżeli my, dorośli, wspominamy coś miłego z okresu dzieciństwa, to na pewno są to Msze św. roratnie, które zawsze miały swoistą aurę szlachetnego oczekiwania na już nadchodzące Dzieciątko. Mogę tylko apelować: Kochani rodzice i dziadkowie! Dajcie to swoim dzieciom, co sami otrzymaliście w darze od swoich rodziców i dziadków. Nie zabierajcie swoim pociechom duchowego wymiaru dzieciństwa!

Czuwanie adwentowe to czas karmienia się Słowem Bożym, w którym zawarta jest tęsknota ludzkości za Światłością Świata, aby wreszcie w mrokach codzienności odnaleźć kochające ramiona Dobrego Boga.

Kilka lat temu pielgrzymowałem z jedną z raciborskich parafii do Maryjnych sanktuariów Europy. Podróżował też z nami pierwszokomunijny chłopiec. Naówczas dziesięcioletni Tomek pielgrzymował w towarzystwie swoich dziadków, którzy na czas pielgrzymki mieli nad nim wyłączną pieczę. I kiedy wreszcie po kilkunastu dniach wróciliśmy z powrotem do swoich parafii i domów, tam
w Raciborzu na parkingu przez szybę autobusu Tomek dostrzegł czekającą swoją mamę. Raptem na cały autobus rozległ się dosłownie pisk: mama, mama, mama. I pierwszy wyskoczył z autobusu wpadając wprost w ramiona kochającej mamy. Wszyscy zdążyli się już rozpakować a oni trwali w radosnym uścisku, tuląc się do siebie.

Najmilsi! Życzę wam takiej właśnie tęsknoty, takiego spełnionego adwentowego czuwania, abyście
w wigilijny wieczór potrafili bez opamiętania wtulić się
w bezgraniczną miłość Jezusa Chrystusa. I? I byście usłyszeli w głębi serca słowa Dzieciątka: Kocham cię, moja córko, kocham cię, mój synu, kocham was bezgranicznie!

Amen.

Do góry